
Portret kuby zrobiony przez młodą i utalentowaną artystkę
Kuba nadal czuje się świetnie. Bawi się zabawkami, podstakuje jak zajączek, jest bardzo wesoły i uwielbia pieszczoty.
Żadnych operacji już nie planujemy. Złamana miednica zrosła się a dysplazja nie dokucza mu więc nie ma sensu więcej męczyć go operacjami.
Po wyjęciu jednej z trzech śrub z łokcia wszystko się pięknie zagoiło i łokieć jest sprawny. Lewa, przednia łapka z amputowanym paluszkiem funkcjonuje bez problemu. Jednak gdy piesek za długo biega i skacze, łokieć zaczyna mu dokuczać.
Prawy bok pieska porósł nowym futerkiem. Jest ono grube, lśniące i zdrowe.
Na lewym boczku ma zdrową, gładką skórę porośniętą częściowo nowym futerkiem a w kilku miejscach delikatnym meszkiem. Niestety część nowej skóry jest delikatna i wrażliwa. Trzeba bardzo uważać aby piesek nie zranił się ocierając o krzaki lub meble. Nie jest łatwo tego dopilnować bo Kubuś to istna iskierka. Ostatnio właśnie otarł się o krzaczek w parku i pękła mu skóra na lewym boku. Nie jest tak elastyczna jak być powinna (konsekwencje poparzenia) więc trudno się goi. Kubuś znowu jest w klinice i ma stosowane hydrogelowe okłady i specjalne maści.
Na głowie ma śliczną fryzurkę.

Jest nadal i pewnie już pozostanie na diecie Intestinal Royal Canin ... no cóż jego układ trawienny ucierpiał od temperatury w czasie podpalenia.
Adopcja Kubusia przez jego Panią doktor, niestety nie powiodła się. Nie udało się go zaadaptować do mieszkania; mimo, że przez długi czas, Pani doktor dokładała wszelkich starań i swej niewątpliwie dużej wiedzy i doświadczenia.

Długo nie informowałam o trudnościach z jakimi na codzień borykała się Pani doktor próbując przekształcić Kubusia w miejskiego pieska ....... Nie miałam intencji nikogo oszukiwać ale do samego końca łudziłam się nadzieją, że jednak się uda, że jednak Kubę uda się zaadaptować do miejskich warunków .... Przykro mi ale kierowałam się wyłącznie dobrem Kuby.

Tak więc, niestety, nie kończy się jeszcze historia Kubusia. Wynik leczenia tego potwornie skrzywdzonego pieska jest wspaniały i możemy sobie pogratulować wspólnie osiągniętego sukcesu. Ale czeka nas jeszcze nie lada wyzwanie bo znalezienie domu dla Kubusia nie będzie łatwe.

Uwielbia wolność i możliwość wybiegania się na świeżym powietrzu ale tu istnieje ryzyko, że znowu zrani sobie delikatną skórę. Poza tym nie może zbyt długo przebywać w zbyt niskiej temperaturze. W mieszkaniu z kolei czuje się “zniewolony”. Potrzebuje wolności ale obecność człowieka jest dla niego niezbędna. Przez wiele lat był sam na totalnym odludziu; potem w klinice poznał co to znaczy przyjemność ludzkiego towarzystwa, pieszczoty, przytulenia .... i bez tego już nie potrafi się obyć.

Potrzebny jest więc dla niego dom specjalny: dużo biegania ale i dużo odpoczynku; dużo świeżego powietrza ale i dużo ciepełka; dużo pieszczot i zabaw z opiekunem ale również praw wyłączności do swych opiekunków. Nie musi być jedynakiem; lubi dzieci, koty i niektóre suczki ale nie znosi “konkurencji” innych psich samców. Potrzebuje też stałego dozoru medycznego. Byłam tak bardzo przekonana, że życie Kubusia z Panią doktor to było wprost idealne wyjście i zdaję sobie sprawę, że rozstanie nie będzie łatwe dla żadnego z nich. No cóż, nie zawsze realizacja naszych zamierzeń jest łatwa ale będziemy próbować dalej aż do znalezienia idealnego domku dla Kubusia.
Oczywiście prosimy o pomysły, sugestie, no i przede wszystkim poważne propozycje adopcyjne.


